Bez kategorii

Zdrowie – tony papierzysk

Nastał czas porządków ze zdrowiem związanych. Po ponad roku czekania usunęłam kępkę żółtą a co za tym idzie zrobiłam lipogram. Wyniki odbieram jutro, ale nie spodziewam się wyników w normie. Jak to mój brat ujął… cholesterol wyszedł oczami, więc nie masz co liczyć na normę. Przypuszczalnie dzisiaj właśnie jest ostatni dzień całkowitej beztroski w tym zakresie. Potem trzeba będzie to ogarnąć.

Ponarzekałam z siostrą na temat zdrowia. Konkluzja jest jedna. Najwyższy czas, by założyć segregator z przegródkami na różne dolegliwości. Mój segregator to zapewne rodzinny, alergolog, ginekolog a teraz pewnie i kardiolog. Za to moje dwa potwory mają całkiem bogatą historię. Od alergologów i hematologów po neurologów. Bogata historia jest u Bartka. Zdiagnozowany  Zespół Aspergera ma swoje konsekwencje w podwójnym orzecznictwie, bo nie wystarczy orzeczenie o niepełnosprawności, potrzeba również orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego.  Każde z orzeczeń ma swoją własną historię a do tego dochodzą pomniejsze opinie o innych dysfunkcjach. Czyli kolejne przegródki. Pierwsza strona segregatora? Najwyraźniej terminarz z wizytami, datami ważności orzeczeń plus danymi do przychodni i lekarzy. A to wszystko nanieść jeszcze na telefon, żeby przypominał. Ogarnąć się nie jest lekko, pamiętać o cytologii to już wyższa szkoła jazdy, kiedy na pierwszym planie są bardziej wymagające, obwarowane terminami zadania.

To, co u mnie si sprawdziło, to aparat w komórce. W komórce posiadam wszystkie plany zajęć, harmonogramy z pracy a także zdjęcia tzw. numerów kart w poszczególnych poradniach. Pełna profeska. Mam oczywiście zdjęcia wszelkich badań, testów i opinii. Mało tego. Mam nieco mniej już profesjonalnie różne loginy. Z wyjątkiem loginów do konta, bo cóż to byłaby za uciecha dla kogoś, gdybym zgubiła telefon. W komórce mam również zdjęcia notatek z poprzedniego kalendarza, bo nie miałam czasu przepisywać.

Czyli jadę na dwa fronty. Z jednej strony szykuje się już zamiast teczek z imionami porządna archiwizacja, z drugiej kopie w telefonie. I… komputerze. Pomijam oczywiście tak oczywisty fakt jak korzystanie z chmury, gdzie trzymam swoje naprawdę ważne zdjęcia czy skany książek.

Nie łudzę się inwigilacją. Jestem jej pewna. Przy korzystaniu z androida inwigilację masz jak w banku. Olewam zatem tę kwestię, ale nie podaję danych, przez podanie których mogę stracić kasę.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s