cele · zmiana nawyków

Nawyki – koncepcja 28 dni

28 dni, tyle według Japończyków, wymaga wyrobienie nawyku. Podobne wątki pojawiają się w różnych książkach, np. w „Sztuce szczęścia. Poradnik życia. Jego Świętobliwość Dalajlama”. To owe 28 dni sprawia, że utrwalane są zdrowe nawyki żywieniowe albo przestawiamy się i wstajemy o innej porze niż zwykle.

Czy u mnie działa? I tak i nie. Nie, bo testowałam dietę trwającą ponad 28 dni i w trakcie tej diety wydarzyło się coś, co sprawiło, że było mi dokładnie wszystko jedno, co zjem. Tak, bo wywodzę się z domu, gdzie w kuchni panował zawsze chaos. Po przeprowadzce do babci i podpatrzeniu innych zachowań, utrwaliłam sobie nawyk, żeby w zlewie nie stało.  Nie, nie jestem pedantką, w domu mam regularny bajzel a kartony i zjechane meble wrażenie bajzlu potęgują 😉 Gdy w zlewie zalega, czuję permanentnego wkurwa.

Pracuję  nad nowymi nawykami. Na przykład codziennie zamiatam. Nie myślałam o tym za wiele, zamiotłam raz, drugi, trzeci i tak zamiatam od pół roku. Wiem, że jak nie przelecę się na tej miotle, to źle się czuję. Jak z czytaniem książki, mogę być na totalnej bani, ale przed snem biorę do ręki książkę. Od zawsze. Taki nawyk.

Kiedy magiczne 28 dni nie działają? Myślę, że wtedy, gdy coś w myślach, dokładniej w schemacie myślowym, bojkotuje postanowienie. Coś silniejszego, nieuświadomionego, coś, co nadaje się do terapii, do wyciągnięcia na wierzch i zwalczenia. W moim przypadku jest to niechęć do leków. Powinnam brać leki codziennie, bo alergik ze mnie. Biorę, kiedy nie mam wyboru i odstawiam, kiedy wyjdę na prostą. Bojkotuję siebie, co widać też po chęci do sportu czy pozbawienia się tłuszczu.Sądzę, że 28 dni niczego nie zmienią, bo przyczyna tego stanu rzeczy nie jest prosta i nawyk nie będzie trwały, szybko po jakimś czasie wrócę na „niewłaściwe” tory.

A może dać sobie prikaz tych 28 dni na leki? Być może nigdy nie wytrwałam tak długo powtarzając czynność codziennie? Zbyt szybko dochodziłam do zdrowia?  Może na  kijki powinnam chodzić codziennie?

Obecnie już 3 tydzień przyjmuję proszki, czuję się źle, gdy nie wezmę procha. Nie sądzę, żeby to była kwestia zbliżania się do magicznej liczby. To raczej dolegliwości dają o sobie znać, wymuszają decyzję. A może nie?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s