minimalizm · wartości

O tym, co z tyłu głowy

Prostuję. Tak w skrócie można nazwać to, co robię. Upraszczam sobie życie, by móc poświęcić więcej czasu a i miejsca na to, co cenię. Żebym siadając do angielskiego nie musiała myśleć o tym, co leży. Od garów po pościeli z tymi guzikami, co już odpadły. Prościej. Żeby z tyłu głowy nie było jakiejś denerwującej myśli. Jak pierścionek bez oczka, co nosi się w torebce i mijają dni, tygodnie zanim znów to oczko nabędzie.

Nie, mówię NIE.

Nie jest to łatwe, nie jest proste, to całe prostowanie. W obliczu wielu nieogarniętych spraw skupianie się na pierdołach wygląda jak ucieczka. Może nią jest? Może o zaciemnianie chodzi?

Przeraziłam się tą myślą kiedyś i teraz działam trochę w myśl zasady „zjedź największą żabę”. Najpierw to, co omijam szerokim łukiem, potem moje sprawy.

Wiem, że w domu to tak zwana robota nie do przerobienia. Ale chodzi mi raczej o taki ład, by wystarczyło minimum nakładów, bym mogła spokojnie usiąść z książką. Czyli miejsca łatwe do odkurzania, półki, na których szmatki się nie haczą, itp., itd. I te pierścionki, żeby cale były, gotowe do założenia…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s