Archiwum kategorii: język angielski

Język angielski na studiach psychologicznych

Nie ma innej możliwości niż się odezwać! Trafiłam do grupy, która po angielsku mówi nieźle, więc naprawdę nie pozostaje nic innego niż się odezwać.  Nie lubię być w tyle, więc będę się starała z całych sił.

Właściwie jestem bardzo zadowolona, że tak się złożyło, że napisałam test dobrze i że nie można się przenieść do grupy niżej. Czasami nie ma wyboru jak skoczyć.

Pamiętam, że  na polonistyce trafiłam do grupy zaawansowanej  z języka łacińskiego a moja znajomość ograniczała się do „rosa pulchra est” i egzamin zdałam potem na pięć. Przez pierwszy rok studiów łaciny uczyłam się nocami. Wykułam wszystkie deklinacje, koniugacje i wyprzedziłam wielu. Podobny skok z angielskim dobrze mi zrobi, jestem tego pewna.

Same teksty, które teraz przerabiamy,  nie są trudne. Słownictwo można opanować.  Oczywiście to  mnie przeraża, że w książce od angielskiego, którą dopiero będziemy przerabiać, jest narysowany mózg i wszystko co z nim związane jest po angielsku.  Znaczy się tego będę się uczyć. Teraz póki co delikatnie wkraczamy w kwestię zaburzeń, da się przeżyć, wykuć. Ale za jakiś czas niechybnie przyjdzie mi uczyć się budowy mózgu po angielsku. Już szukam jakiegoś dobrego kursu na memrise.com. Niczego tak nie lubię jak się publicznie blamować 😉

Można powiedzieć, że jest  dobrze, tyle, że mój angielski  jest niepoukładany. Wielokrotne początki i foch na ten język. Do tego tu i tam coś wpadło do głowy i zostało, jakieś słówko albo idiom. Albo nawet jakiś wyjątek od reguły.

Od dwóch lat piosenki i filmy a niestety bywa, że podstawy gdzieś umknęły. Zaczynać od „I am” byłoby już nudne. Czasu na poukładanie od A do Z nie ma i teraz oto jestem w grupie najbardziej zaawansowanej a braki mam w podstawach a i wymowa leży (tak się kończy, kiedy się jedynie czyta i w głowie się rodzi złe wyobrażenie o wymowie, ciężko to odkręcić).

Można powiedzieć, że biorę udział w maratonie, chociaż nogi mi się plączą i nie przeszłam etapu raczkowania. Cóż. Nie pierwszy raz zaczynam od dupy strony. Bywało, że najpierw miałam film na DVD a potem odtwarzacz 😉

A może ktoś z czytających studiował psychologię i może mi zdradzić jak to z tym językiem na studiach jest? U nas idea jest taka: skończyć z poziomem b2+ i swobodnie czytać teksty branżowe.

 

Reklamy

Deezer, Legimi, James Blunt, 1974 i inne opowieści

Tomek z bloga Szczęśliwy minimalista natchnął mnie do poszukiwania rozwiązań abonamentowych dla książek i muzyki. Niestety z uwagi na to, że jestem posiadaczką Kindle’a (dumną!), nie ma dla mnie abonamentu w Legimi. A jest to naprawdę świetne rozwiązanie. Książki bez limitu i to na cztery urządzenia, to koszt 33 zł miesięcznie. Oczywiście po skończeniu umowy, książki nie pozostają na własność, jak to jest w przypadku, gdy je kupujesz. Na rekomendowanych czytnikach instalujesz oprogramowanie. Niestety mój i mężowski czytnik nie ma takiej funkcjonalności 😦 I czy teraz zmieniać czytniki czy czekać na rozwój wydarzeń z nadzieją na rozwiązanie dla Kindle’a?

Czytaj dalej

Jedyny sposób, by pozbyć się pokusy

To oczywiście ulec jej. Oskar Wilde miał rację. No ale jednak natychmiastowa gratyfikacja ma swoje minusy. Ogromne minusy! Charakter się nam nie rzeźbi. Ćwiczę więc odwlekanie przyjemności, się czołgam, na małych głównie, bo wtedy  wyrabiam sobie ten mój dotąd niczego-nie-kończący charakterek. No bo tamten się nie sprawdził. A jak Einstein powiedział, to wiemy… Powtarzanie tych samych błędów… Szaleństwo. Więc stare już było i się nie sprawdziło, więc rzeźbię sobie nową mnie, staram się być konsekwentna, nie odpuszczać i ogólnie mieć dla siebie mniej wyrozumiałości niż dotychczas (oczyma duszy już widzę plusy…). No tyle, że tym razem pękłam. Uległam! Prawie, że natychmiast i bezrefleksyjnie. Ale sami przyznacie – musiałam.

Czytaj dalej

Na naukę nigdy nie jest za późno -dr Mary Hobson

Dopóki nie poznałam historii Dr Mary Hobson nie wierzyłam, że „na naukę nigdy nie jest za późno”. Za mało  wokół mnie ludzi, dla których dalsza nauka po studiach nie jest zawodową koniecznością. Za mało znam ludzi, którzy uczą się czegoś nowego, bo chcą. Stąd moje przekonanie, że „w moim wieku” iść na studia nie wypada.  Albo zaczynać coś od zera. Tak, przeglądałam fora szukając odpowiedzi na pytanie „czy studia 40 plus mają sens?”. Litości! Zgrozo! Dowiadywałam się, że nie warto iść na studia przed trzydziestką i ogólnie szkoda życia. Z rzadka pojawiał się głos, że ktoś po czterdziestce poszedł na studia albo zaczął się uczyć francuskiego (bo całe życie marzył). Tak, byłam głupia zdając się na opinię innych. Tak właśnie było zanim dowiedziałam się o Mary Hobson.

Czytaj dalej