Archiwum kategorii: rozwój

Zmęczenie kreatywnością i improwizacją

Zwykle refleksje na temat bylejakości i taką chęć na wyrzucanie wszystkiego mam w okolicach PMS. Nie mam PMS-a, ale naszła mnie refleksja. Być może wszystko dlatego, że nieźle wypadłam w teście kreatywności.

Kreatywność to takie rozwiązywanie problemów, które początkowo niestandardowe z czasem jest przyjmowane przez otoczenie za standard. Tak mniej więcej, z tego co pamiętam.

Otóż u mnie kreatywność wynikała zawsze z potrzeb i braków. Kasy zazwyczaj. Zatem w ciągu mojego życia wielokrotnie improwizowałam. Nie chodzi tylko o obiady typu „na winie”. Chodzi o sprawy grubsze, jak improwizowane półki z kartonów jak i jeszcze grubsze – bieganie po kodeksie cywilnym i szukanie rozwiązań spraw trudnych.

Po wielu latach takiej improwizacji nic dziwnego, że jestem zmęczona. To zawsze była kreatywność, żeby przeżyć. Teraz moim marzeniem jest mieć jak w pudełeczku. Niestety to idzie powoli. Nie chcę improwizować, chce mieć „z bani”. Poukładane, posortowane. By mieć więcej czasu na prawdziwe, wartościowe, cudowne życie.  Z sensem. Nie chce tracić czasu na improwizację. Chcę mieć to za sobą.

Zmęczenie bylejakością, wybieraniem, sprzątaniem jakoś się u mnie zbiega ze zmęczeniem kreatywnością. Dajcie żyć! Chcę mieć porządne rozwiązania i mnóstwo zaoszczędzonego czasu.

Jednocześnie uwielbiam, kiedy udaje się coś ocalić od zapomnienia. Odnowić.  przysposobić na nowo. Drewniane meble z olx, stół ze śmietnika, osmolone kinkiety wytaszczone z piwnicy. To ma sens.

 

Reklamy
Pozytywna psychologia porażki

Pozytywna psychologia porażki. Jak z cytryn zrobić lemoniadę – recenzja książki

Przyznam się szczerze, że niewiele wiedziałam o psychologii pozytywnej. Kojarzyłam nazwiska i to byłoby na tyle. Teraz, po przeczytaniu „Pozytywnej psychologii porażki. Jak z cytryn zrobić lemoniadę” Pawła Fortuny uznałam, że nie skończy się tylko na tej książce.

Psychologia pozytywna nie skupia się na leczeniu zaburzeń ani na łagodzeniu cierpienia. Jej celem jest sprawienie, by człowiek żył pełnią życia i był szczęśliwy.  Chodzi po prostu o dobre, szczęśliwe życie.  A o czym jest ten blog? O wysokiej jakości życia.  Czuję, że jeszcze nie raz otrę się o ten nurt psychologii.

Szczęście to nie dobra materialne, nie kariera, ale relacje z innymi. Człowiek szczęśliwy dostrzega, że jego życie ma głębszy sens. Tyle, że człowiek ponosi porażki. Czy porażka może być w ogóle przydatna? Nie jestem wcale zaskoczona – z porażki można wiele wyciągnąć. Można, mimo bólu, zamienić cytryny w lemoniadę.

Czytaj dalej

Początek studiów psychologicznych

No i stało się. Oto jestem studentką psychologii. Nie coachingu, ale psychologii, o której marzyłam od dłuższego czasu. Którą chciałam wyrzucić z mojej głowy, bo przecież to 5 lat. Bo to pieniądze. A ja jestem za stara. Przynajmniej tak mi się wydawało. Pisałam o swoich wątpliwościach w poście Czy jest za późno na studia?

No i jestem studentką. Owszem, sporo młodych. Ale wiecie co? Przyszli też starsi, z pasją, dzieciaci, których czas na spełnianie marzeń właśnie się zaczął. Nie jestem sama. Jest nas więcej, więc rozważania „czy jestem za stara na studia?” mogę już sobie darować. Chcecie iść na studia? Nie przejmujcie się wiekiem.

Na pierwszych zajęciach prowadzący opowiadał o czynnikach wydłużających życie. Kształcenie się jest takim czynnikiem. Więc po studiach psychologicznych…

Oczywiście mogę narzekać na organizację, już byłoby na co. Jednak póki co nie zamierzam. Mogę poskarżyć się na przedmioty. Biologiczne podstawy zachowań będą pewnie mi się śniły po nocach. Ale przecież to podstawa. Nie wyobrażam sobie, żeby psycholog nie znał biologicznych podstaw zachowań.

Zapisałam się na język angielski. Jest to „kontynuacja”, więc obie grupy z angielskiego będą zaawansowane, nie wiem jak bardzo. Test poziomujący napisałam na 76%. Ostatnia cześć testu, najbardziej zaawansowana, nie wyszła mi najlepiej, ale też ogólnie nie jest źle, nieprawdaż? Ideą lektoratu jest wypuszczenie w świat człowieka z poziomem językowym B2+, przy czym powinien poruszać się w miarę swobodnie w obszarze słownictwa z psychologii. To zdecydowanie coś dla mnie:)

Na studia nie jest za późno. Nie ma co się oglądać na innych. Na tych, co mówią: a po co ci to.  W spełnianiu marzeń trzeba być trochę jak Tommy Lee Jones w „Ściganym” 🙂

 

 

Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie – recenzja książki

Już jakiś czas temu dopadły mnie wątpliwości, czy powinnam pisać bloga o moim dziecku. Już od dłuższego czasu nie opisuję historii, które w jakiś sposób mogłyby mu zaszkodzić. Usunęłam wiele postów. Zrezygnowałam tym samym z pomocy innym.

Wiem na pewno, potwierdzają to listy od rodziców, że takie blogi jak mój kiedyś, ten o Zespole Aspergera, są potrzebne. Ktoś gdzieś ma podobną historię. Miejscami ma dość całego świata, dziecka, systemu wsparcia a właściwie jego braku. Wiedza, że jest ktoś na świecie, kto rozumie, kto przechodzi to samo, daje bardzo dużo. Można ruszyć z miejsca. Mój blog kiedyś mógł być pomocny. Dziś jest jedynie zapisem sukcesów dziecka. Bo stchórzyłam. Nie chcę ujawniać szczegółów z życia rodziny.

Nie stchórzyła autorka książki „Najważniejszy związek, czyli mądra miłość do siebie”. Iwona Majewska-Opiełka, psycholog z ogromnym doświadczeniem, w książce o mądrej miłości do siebie opowiedziała o swoim życiu. Opisała własne błędy i swoją drogę w budowaniu poczucia własnej wartości.

Czytaj dalej

Czego uczę się od syna? Część II

Moi synowie nie przestają mnie zadziwiać. O tym, czego uczę się od starszego syna, możecie przeczytać w poście Zespół Aspergera – czego uczę się od syna. Teraz kolejna dawka refleksji.

Mój syn, ten starszy, to minimalista. Jeśli coś potrzebuje kupić, to znaczy, że naprawdę jest to mu niezbędne. Wtedy nie patrzy, by było tanio, ale by jakość była dobra. By dobry był stosunek ceny do jakości. Znam ludzi, którzy nie mogą się doczekać, by móc wybrać w abonamencie nowy telefon. Wybierają już na pół roku przed końcem umowy. Mój syn wiedział, kiedy kończy się umowa i kiedy będzie mógł zdecydować zarówno o abonamencie (lub nie) czy nowym telefonie. Nie uważał jednak, by nowy telefon miał mu w czymś pomóc. Tak minął koniec umowy a on teraz, po 4 miesiącach zdecydował się na zmianę zarówno abonamentu jak i telefonu. Nie rzucił się na niego od razu, bo miał zaplanowane inne zajęcia. A zajęcia są przecież ważniejsze.

Tak zmierzam do kolejnej rzeczy. Samodyscyplina. Ja się jej uczę, zmagam się ze sobą. Tymczasem mój starszy syn po prostu robi, co trzeba. Nie analizuje pogody na dworze czy drobnego kataru. Idzie na trening.

To kolejna sprawa. Podejmuje decyzje rozważnie i samodzielnie. Namawiany przez pół roku na jujitsu nie zdecydował się. W końcu uznał, że tak – samoobrona na zajęciach modułowych sprawia mu przyjemność, więc się zapisał. Chociaż już inni przestali mu to sugerować.

Podejmowanie wyzwań. Od mojego syna zdecydowanie powinnam się uczyć tej umiejętności. Podejmuje wyzwania nawet te, które wiążą się z różnymi sytuacjami społecznymi, co z pewnością nie jest łatwe. W zeszłym roku mój syn na weselu stał pod ścianą i mówił, że uczy się tańca poprzez obserwację. W tym roku zaczął tańczyć. To nie są oczywiste umiejętności  dla ludzi z Zespołem Aspergera.

On po prostu to robi. Mówi po angielsku. Nie rozkłada na czynniki pierwsze, czy rozmówca jest rodowitym Anglikiem czy nie. Nie popada w nadmyślenie. On zapytany odpowiada. Konwersuje. Nie rozczula się nad sobą. Jest jak taran. Też tak chcę.

A teraz o moim młodszym synu. Uczę się od niego samozaparcia. Kiedyś nie było łatwo – poddawał się przy byle okazji. Zmieniał pasje jak rękawiczki. Gdy się czegoś uczył i mu nie szło – olewał temat. Teraz dzień w dzień jeździ na rowerze. Deszcz, zawierucha, gradobicie. Nie odpuszcza.  To samozaparcie rozciąga się i na inne obszary.

Nie odpuszcza też marzeń. Od początków podstawówki marzył o dredach. Wymarzył. Zapuścił włosy. Człowiek czasem zbyt łatwo rezygnuje, nieprawdaż?

Nowinki. Mój młodszy syn nie boi się kulinarnych wyzwań. Czasem mnie na samą myśl o potrawie, jakimś składniku, odrzuca. On – próbuje. Bo przecież, żeby wiedzieć, że się czegoś nie lubi, trzeba tego spróbować. Co śmieszniejsze, powtarzam to starszemu – Zespół Aspergera nie lubi zmian. Ale sama… Sama się do tej zasady nie stosuję, gdy pojawia się na talerzu coś bardziej dla mnie egzotycznego.

A czy ty uczysz się czegoś od dzieciaków? Od swoich?

 

Czy jest za późno na studia?

Pytanie, czy jest za późno na studia siedzi w mojej głowie już jakiś czas. Dokładnie od momentu, kiedy zaczęłam myśleć o studiach – jakieś 3 lata, może dłużej. Nad tym, czy jest za późno, zastanawiałam się już przy okazji studiów podyplomowych, ale byłam wtedy przed czterdziestką a wiadomo, że żeby iść na podyplomówkę, trzeba mieć skończone studia. Wizja niemalże pokoleniowej luki nie była tak straszna. Ale teraz inaczej: mam 43 lata i za sobą rozważania, czy jest za późno na studia.

Czytaj dalej

Outside the box – Aneta Chybicka – recenzja książki

Kiedyś byłam przekonana, że ktoś jest kreatywny albo nie jest. Ot, ma talent lub talentu nie ma. Moje podejście zmieniło się po przeczytaniu książki o odporności psychicznej, której recenzję możecie przeczytać w poście Odporność psychiczna. Strategie i narzędzia rozwoju.

Teraz skończyłam czytać rewelacyjną książkę Anety Chybickiej „Outside the box. Jak myśleć i działać kreatywnie”. Książkę o kreatywności, dzięki rozwijaniu której, wzrasta odporność psychiczna.

Czytaj dalej